Pozytywny wizerunek firmy w Niemczech

Powrót

Biznes to styl życia

28/08/2020

Naszym dzisiejszym gościem jest Dariusz Lockau, założyciel 0700 KSIĘGOWY – największego biura księgowego dla polskich przedsiębiorców w Niemczech. Dodatkowo współwłaściciel polskiej spółki zwrotpodatku.info, specjalizującej się w rozliczaniu podatków polskich czy niemieckich firm i osób fizycznych, a także w rejestracji firm na terenie Niemiec i tłumaczeniu przysięgłym oraz księgowości niemieckich przedsiębiorców

Link do live’a: zobacz teraz!

Kamil Pawlik: Cześć Darku!

Dariusz Lockau: Witam!

Darku, należysz do grona osób, które są bardzo aktywne. Czy z Twojej perspektywy biznes to styl życia, czy to raczej styl życia narzuca konkrenty wydźwięk na biznes?

Raczej powiedziałbym, że biznes to obsesja – bez tego człowiek długo nie przeżyje w swoim biznesie. Jeśli człowiek nie jest naprawdę obsesyjny w tym, co robi, nie kocha tego co robi, to bardzo często szybko się to kończy. Jest wiele biznesów, które trwają kilka lat, póki są czymś nowym i fascynującym, jednak później człowiek traci kontrolę nad tym co robi, bo przychodzi zwykła codzienność i wiele z nich podupada.

Gdzie możemy znaleźć złoty środek między tym obsesyjnym uzależnieniem biznesowym, a drugim podejściem mówiącym o work-life balance?

Tego jeszcze sam tak naprawdę nie odkryłem. Jestem tutaj w biznesie ponad 20 lat i szczerze powiem, że nie wiem gdzie jest ten złoty środek. Ja kieruję się moją własną obsesją i dlatego też się rozwijam.

Wróćmy do samego początku, kiedy po raz pierwszy znalazłeś się w Niemczech. Co się stało? Jak to się potoczyło, że zdecydowałeś się na wyjazd? Jak doszedłeś do tego momentu, kiedy to bardzo młody Darek postanowił zostać przedsiębiorcą ponad 20 lat temu?

To było w 1989 roku, kiedy w Polsce była jeszcze komuna, a za paszportem nie czekało się dniami czy miesiącami, ale nawet latami. Ja czekałem na mój paszport 1,5 roku i dostałem go w dzień moich 25-tych urodzin. Jeszcze w tym samym dniu opuściłem kraj i wyjechałem do Niemiec, także tak naprawdę wtedy w Polsce mieszkałem już „na walizkach”. Kiedy przyjechałem do Berlina, to jeszcze stał Mur, widziałem go z jednej i z drugiej strony. To było naprawdę fascynujące miasto, czułem się jak na jakiejś wyspie.
Zacząłem pracować w biurze księgowości, ale stwierdziłem, że nie będę pracował nad urzeczywistnieniem marzeń innego przedsiębiorcy. Postanowiłem sam się uniezależnić i otworzyć swoje własne biuro. Na samym początku nie miałem żadnych klientów, byli nimi tylko moi znajomi. Było bardzo ciężko, dlatego żeby przetrwać zakładałem inne biznesy. Nawet rozdawałem gazety, miałem firmę roznoszenia gazet, która szła całkiem dobrze, póki mój zleceniodawca nie upadł i zostałem z niczym. To były lata 90-te, kiedy była moda na telefony komórkowe, więc otworzyłem – sklepik z telefonami. Tylko wiadomo, jak to mężczyźni, cały czas nowe telefony, bo dla mnie to była frajda i cały czas coś nowego można było pooglądać, przez co nie za bardzo poświęciłem się tej sprzedaży i nie za dużo na tym zarabiałem. Wtedy powiedziałem sobie, że zostawię to, na czym znam się najlepiej, czyli księgowość.
Zaczęło się to dopiero, kiedy Polska weszła do Unii w 2004 roku. Wtedy zaczęło napływać bardzo dużo ludzi, a to, że ja byłem tutaj już ponad 15 lat i znałem dobrze język, spowodowało, że byłem polecany przez tych moich dotychczasowych klientów. Zaczęło pojawiać się coraz więcej klientów, a ja wtedy urzędowałem w swoim własnym 34-metrowym mieszkaniu. Ludzie czekali do mnie jak do Lidla, kolejka była aż na sam dół. Nieraz przyjeżdżałem z urzędu i stała kolejka pod drzwiami. Pracowałem sam. Czasem było tak, że dostawałem papiery od księgowości od ludzi i nie potrafiłem znaleźć, gdzie co jest. Niektórych rzeczy nie wiedziałem, o co chodzi, robiłem dobrą minę do złej gry. Mówiłem „Okej, nie ma problemu, ja to zrobię!”, a potem siedziałem godzinami, nocami nad książkami i szukałem jak to zrobić. Tak samo jak robiłem księgowości – patrzyłem jak to robią inny, bo najwięcej można się nauczyć jako księgowy, obserwując innych przedsiębiorców.  Człowiek po rachunkach widzi, na co wydają pieniądze, co robią, gdzie wystawiają rachunki i tak można się uczyć. I przyznam szczerze, tak było, kopiowałem innych, ale szukałem swoich własnych zastosowań, do tego, co znalazłem I to właśnie pomogło rozwinąć mój własny biznes. Do Niemiec przyjeżdżało bardzo dużo ludzi, którzy nie mieli własnego adresu. Ciężko było ich znaleźć, mieszkali często po kilkunastu w jednym mieszkaniu, co było oczywiście zabronione. Urząd celny przychodził na kontrolę i wszystkich wymeldowywał. Trzeba było znaleźć miejsca, gdzie można było się zameldować. Były pensjonaty, ale one były już pełne. Także patrzyłem jak robią to moi klienci, że niekiedy udostępniają adres dla firm i pomyślałem sobie – skoro można udostępnić adres dla firmy, to można to zrobić także, meldując działalność na tym adresie. Przygotowałem papiery, skopiowałem umowy, poszedłem do urzędu, no i faktycznie udało się! I tak to się zaczęło. Meldowałem ludzi na moim adresie, na samym początku naklejałem naklejki na mojej skrzynce na listy, jednak szybko zabrakło miejsca i zastanawiałem się co robić. Poszedłem więc na pocztę, założyłem skrytkę pocztową i zacząłem upoważniać wszystkich moich klientów do tej skrytki pocztowej, aż kiedyś było aż tak dużo, bo kilkaset ludzi, i pani na poczcie zapytała – „A dlaczego nie zrobi Pan przydomka CO”, to znaczy, że ludzie będą zameldowani, a adres firmy będzie „Jak Kowalski CO 0700 Księgowy” i tu nawiążę do mojej dziwnej nazwy firmy.
Kiedyś moja pierwsza firma, która handlowała telefonami, nazywała się Mobile24Open, tylko jak potem się okazało, ludzie zaczęli dzwonić o północy i twierdzić, że przecież mam otwarte 24/h, więc doszedłem do wniosku, że tak nie może być. Szukałem różnych możliwości, bo chciałem rozreklamować moją firmę. I znalazłem domenę księgowy.de, było to kilkanaście lat temu i to był właśnie ten dobry punkt zaczepienia! Założyłem sobie stronę i nazwałem moją firmę 0700 Księgowy – a to dlatego, że było coś takiego jak „vanity number”. Można zadzwonić np. do Mercedesa dzwoniąc pod 0700mercedes, do Microsoftu wybierając 0700microsoft, a do mnie można było zadzwonić wybierając 0700księgowy. To jest taka usługa amerykańska, nie wdrożyła się tutaj w Niemczech, a szkoda, ale tak właśnie nazwałem firmę. Kojarzyło się to też z Bondem 007 i pozostało w pamięci moich klientów, a o to właśnie chodziło.
Przede wszystkim trzeba było rozreklamować firmę, a żeby być wyszukiwalnym w Google, trzeba mieć firmę, która jest odwiedzana. I tak logowałem na 0700 Księgowy siebie, moją mamę, siostrę i wszystkich znajomych, aż uzbierało się ok. 5tys. odwiedzających. Klient, kiedy jest niezadowolony, to się poskarży. Kiedy jest zadowolony, zachowa to dla siebie. Trzeba motywować klienta, żeby otrzymać od niego dobrą opinię, a ludzie naprawdę na to patrzą, jakie opinie ma dana firma. Po pewnym czasie miałem naprawdę bardzo dużo klientów i musiałem zmienić lokum. Znalazłem nowe, 140-metrowe mieszkanie, jednak zanim po pół roku się do niego wprowadziłem, okazało się, że już jest za małe i po jakimś czasie wynająłem kolejne 100-metrowe mieszkanie. W tej chwili mam tutaj 140 metrów biura, do tego dojdą jeszcze dwie inne firmy na innych adresach, gdzie podnajmuję powierzchnię biurową. Oczywiście, w pewnym momencie zacząłem zatrudniać ludzi, bo człowiek nie jest w stanie sam wszystkiego zrobić i zająć się tyloma klientami. Tak, w szczytach, miałem 25 pracowników, którymi sam zarządzałem. W tej chwili, kiedy mam powiedzmy 11 firm, staram się mieć managerów, którzy zajmują się wszystkim, kiedy mnie nie ma na miejscu. Trzeba mieć kogoś do pomocy, bo inaczej człowiek nie jest w stanie poświęcić się wszystkim firmom naraz. Jeśli człowiek robi wiele rzeczy naraz, to tak naprawdę nie jest w żadnej dobry.

Czasami w życiu mamy takie momenty, w których popełniamy błędy i doznajemy swego rodzaju oświecenia, co sprawia, że później podejmujemy decyzje, które wpływają na nasz sukces. Domyślam się, że u Ciebie, przez 25 lat w biznesie, takich momentów mogło być wiele. Czy mógłbyś się podzielić tymi momentami?

Tak, człowiek uczy się przede wszystkim od innych ludzi. Faktycznie ja uczyłem się od innych przedsiębiorców i to właśnie należy robić, dlatego że jesteśmy tym, czym się otaczamy. Im więcej w naszym życiu ludzi przedsiębiorczych, którzy są lepsi od nas i od których możemy się uczyć, tym lepiej. Ja miałem wokół naprawdę wielu dobrych przedsiębiorców, od których mogłem się uczyć. Wystarczył dzień rozmowy, z którego wyciągałem tylko jedno zdanie i to kierowało mnie dalej. Tak samo czytałem książkę, której treści nie pamiętałem wcale, ale w pamięci utkwiło mi jedno zdanie i to poprowadziło mnie dalej. Czytam naprawdę mnóstwo książek, w ostatnich 7 latach przeczytałem ich ok. 1,5 tysiąca i przyznam szczerze, nie pamiętam zupełnie ich treści, ale puentę zachowam zawsze. Książka, która zrobiła na mnie wielkie wrażenie to napisana na podstawie tabliczek sprzed 6tys. lat „Najbogatszy człowiek w Babilonie”. Kiedy zrozumiałem, że żeby stać się przedsiębiorcą, najważniejsze jest nastawienie, jakaś głębsza misja. To że ma się biuro czy sekretarki, to jeszcze nie znaczy, że jest się przedsiębiorcą. Przedsiębiorca to mentalność i nawyki. Czytałem książkę B.Tracy „Nawyki warte miliony” i faktycznie nauczyłem się, że człowiek myśli, że potrafi pokierować swoim życiem sam, jednak samoistnie i świadomie potrafimy kierować jedynie ośmioma procentami naszego własnego życia, reszta to nawyki. Umysł, żeby oszczędzić energii, kieruje się nawykami. Dlatego twórzcie nawyki, a one będą tworzyć Wasze życie.

Czy jest coś jeszcze, co z Twojego doświadczenia odróżnia efektywnego przedsiębiorcę, od przedsiębiorcy, który tych efektów nie ma?

Przede wszystkim zarządzanie czasem. Wielu ludzi uważa, że jest w pracy, ale tak naprawdę nie pracuje. Mierzymy czas pracy nie czasem spędzonym przy biurku, a efektywnością, którą uzyskujemy. Ja np. wstaję codziennie o 5 rano i zawdzięczam to jednej książce – R.Sharma „5am club”. Co najbardziej mi utkwiło w pamięci, to nie jest to, o której my wstajemy, dlatego że każdy pracownik wstaje o 5/6 rano, tylko co my z tym czasem robimy. I właśnie poranne godziny są najbardziej twórcze. Ja przychodzę do biura, gaszę światło, nastawiam sobie timer na 20 minut i medytuję, dlatego że „zresetowany” umysł, potrafi wyzerować się jeszcze bardziej w czasie medytacji. Kiedy po 20-stu minutach, budzę się, zaczynam pisać książkę. Piszę właśnie książkę „Jesteś tam, gdzie jest Twój umysł”, jestem już w połowie. Myślałem, że ta tajemnica wstawania o 5 rano to jest bzdura. Człowiek wstaje, jest niewyspany, zmęczony cały dzień, ale to wchodzi w nawyk. Niekiedy idę późno spać, ale wstaję o 5 rano bez budzika, bo to jest to „przekleństwo nawyków”, które nami kierują. Dlatego, nawet możemy nie mieć ochoty czegoś zrobić, ale skoro mamy nawyk robienia tego, to zrobimy to pomimo przeciwności.

Jak Ty, na przestrzeni lat, ewaluowałeś pod tym kątem? Czy na początku, działania, które teraz podejmujesz, także podejmowałeś czy to jest efekt właśnie tej ciągłej pracy i takiego stopniowego zmieniania nawyków krok po kroku?

Najważniejsze jest pozyskiwanie własnej świadomości. Na początku swojej działalności każdy przedsiębiorca reaguje na życzenia i problemy klienta. Im głośniej klient krzyczy, tym szybciej reagujemy, niestety tak to wygląda. Bardzo ważne, aby opanować własne emocje, żeby nie doprowadzić do tego, żeby koń prowadził jeźdźca. A właśnie my, jako inteligentni ludzie, jesteśmy tym jeźdźcem, a nasze emocje, które powinny tak naprawdę doprowadzić nas do celu, kierują nami bezwładnie tam, gdzie chcą. Emocje należy okiełznać. To właśnie mówi książka młodego człowieka, który ma zaledwie 30 lat – Dawid Piątkowski „Ego vs Ja”. Bardzo mnie zadziwiła, kiedy stwierdził, że my mamy w głowie dwa umysły i faktycznie tak jest dlatego, że nasze umysły są niezależne od siebie. Jeden jest ten kreatywny, który nas pcha do przodu, a drugi prymitywny, który zarządza funkcjami naszego ciała. I teraz jeśli wyobrazimy sobie, że w razie jakiegokolwiek zagrożenia, przejmuje kontrolę nad naszym ciałem ten umysł prymitywny i on właśnie powoduje, że reagujemy błyskawicznie. Potrafimy uciekać, walczyć, a nawet zastygnąć w bezruchu. Kiedy ktoś nas denerwuje, przejmuje pałeczkę ten umysł prymitywny. Dlatego właśnie trzeba nauczyć się kontrolować ten umysł prymitywny, bo on nie doprowadzi nas dalej. To jest ego, które jest zdradzieckie. Może i było dobre, kiedy byliśmy prymitywni i lataliśmy po puszczy, ale w tym momencie jesteśmy w świecie cywilizowanym i powinniśmy kierować się swoim umysłem. Musimy znaleźć przewagę umysłu konstruktywnego, nad tym prymitywnym.

Darku, wrócę jeszcze do tego, co jest kluczem i spoiwem naszej dzisiejszej rozmowy, czyli rynek niemiecki. Jakie zasoby, jako przedsiębiorca, powinniśmy przygotować przed rozpoczęciem działalności na rynku niemieckim i czy są one uniwersalne? Czy niezależnie od rynku jesteśmy w stanie wykorzystać te same zasoby?

Wielu uważa, że rozpoczęliby działalność gospodarczą, gdyby mieli wystarczająco dużo pieniędzy. I często tak jest, dostają dotacje, rozpoczynają, a kiedy dotacje się kończą, to zamykają swoją działalność. Największe wartości tego świata zaczynały się u ludzi, którzy zaczynali od zera. Tak samo jak najbogatszy człowiek świata, Jeff Bezos, on zaczynał pakować swoje paczuszki na drzwiach – wyciągnął drzwi od biura i na tym „stole” pakował swoje zamówienia, bo nie mieli nawet stołów. Jeżeli tworzy się biznes od zera, to on najczęściej przeżywa. Jeśli ma się pieniądze, ten biznes często plajtuje, dlatego że kierujemy się zasobami. Każdy człowiek ma coś takiego jak termostat finansowy. Jeżeli my cały czas tego termostatu nie podkręcamy do góry, to zostaniemy cały czas na tym samym poziomie. Jeśli np. jesteśmy nastawieni na kwotę 2tys. euro, to kiedy mamy mniej pieniędzy, zaczynamy pracować, kiedy mamy więcej – wydajemy na prawo i lewo. Jeżeli czujemy się dobrze z tym, co mamy, musimy to natychmiast wydać. Za każdym razem kiedy zdobywamy tę płaszczyznę, do której dążymy, należy ten termostat podkręcić znowu do góry, żebyśmy mieli do czego dążyć.

Darku, bardzo dużo było wartości w tej rozmowie. Na koniec chciałbym wrócić, do Twojej książki „Jesteś tam, gdzie Twój umysł”. Jaką radę możesz na podstawie tego, co jest tam napisane, nam dzisiaj przedstawić?

Przede wszystkim nie czekaj. Zacznij tu i teraz, bo ludzie często czekają na lepsze sytuacje, na pieniądze, na lepsze czasy – a one nie nadejdą. Najlepszy czas, żeby zacząć swoją działalność, był wczoraj. A drugi najlepszy – jest dzisiaj, także zacznijcie z tym, co macie.

Dziękuję Ci bardzo za miłą rozmowę!

Ja także dziękuję i pozdrawiam!

Zobacz także

PIXEL KAFFEE – jak to się zaczęło?

Jak odpowiadać na negatywne opinie w sieci?

Pozytywny wizerunek firmy w Niemczech